← Visi raksti

Skąd bierzemy ceny konkurencji — i dlaczego przestaliśmy je pobierać

· 5 min lasīšanas

Ten wpis w pierwszej wersji opisywał, jak pobieramy ceny konkurencji: jeden scenariusz zapytania, praca nocą, odstępy między zapytaniami, poszanowanie robots.txt. Sześć dni po jego publikacji wyłączyliśmy tę funkcję. Poniżej jest to, co zostało zamiast niej — i dlaczego uważamy, że wyszło na dobre.

Co mówią regulaminy

Booking.com zabrania automatycznego pobierania treści wprost w warunkach korzystania z serwisu. Nocowanie.pl wymaga na to osobnej zgody, której nie mieliśmy. To nie są zapisy w szarej strefie ani niuans do interpretacji — to zdania napisane po to, żeby je czytać dosłownie.

Można je zignorować. Zapytania z odstępami, nocą, bez omijania zabezpieczeń wyglądają niewinnie i technicznie działają. Przez kilka tygodni tak właśnie robiliśmy.

Dlaczego przestaliśmy

Bo produkt, którego jedynym wyróżnikiem jest uczciwość liczb, nie może stać na danych zebranych wbrew regulaminowi. To nie jest argument prawniczy — prawnik powiedziałby raczej, ile wynosi ryzyko. To argument o spójności: trudno tłumaczyć gospodarzowi, skąd wzięła się każda złotówka w rekomendacji, jeśli odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi „stamtąd, skąd nie było wolno”.

31 lipca 2026 usunęliśmy przebiegi pobierania z harmonogramu zadań. Nie wyciszyliśmy ich przełącznikiem, który dałoby się kiedyś po cichu włączyć — usunęliśmy. Zebrane wcześniej obserwacje cen skasowaliśmy z bazy.

Ile nas to kosztowało

Sporo, i nie ma powodu tego ukrywać. Straciliśmy medianę rynku liczoną automatycznie dla każdej nocy. Straciliśmy pozycję cenową obiektu wobec konkurencji, liczoną bez udziału gospodarza. Trzy czynniki w silniku cen, które opierały się na tych danych, przestały działać.

Zostało to, co liczymy z własnego kalendarza gospodarza: rytm tygodnia, tempo sprzedaży terminu, wyprzedzenie rezerwacji, wolne noce zaklinowane między zajętymi, sezonowość regionu z otwartej statystyki europejskiej i kuratorowany kalendarz wydarzeń. To działa od pierwszego tygodnia po podłączeniu kalendarza i nie zależy od tego, czy ktokolwiek udostępnia nam swoje ceny.

Skąd bierze się dziś mediana konkurencji

Z tego, co gospodarz wpisze sam. W panelu jest przegląd konkurencji: otwierasz portal, na którym wystawiasz obiekt, patrzysz na kilka ofert, które uważasz za swoją konkurencję na daną noc, i przepisujesz ceny. My liczymy z nich medianę i od razu przeliczamy rekomendację.

To jest wolniejsze i wymaga minuty pracy. Ma jednak dwie zalety, których automat nie miał. Pierwsza: to gospodarz decyduje, kto jest jego konkurencją — a on zna swoją okolicę lepiej niż jakikolwiek próg w kilometrach. Druga: akt spojrzenia na cudzą ofertę wykonuje człowiek przeglądający stronę, tak jak każdy inny gość.

Co z tego ma gospodarz

Żadna liczba w panelu nie pochodzi z cudzego serwisu wbrew jego regulaminowi. Jeśli kiedykolwiek zapytasz nas, skąd wzięła się konkretna wartość, dostaniesz odpowiedź, która nie wymaga tłumaczenia się.

Narzędzia, które pokazują ceny sąsiadów automatycznie, muszą je skądś brać. Warto zadać im to samo pytanie i porównać odpowiedzi — bo to jedno pytanie mówi o dostawcy więcej niż cała lista funkcji.

Czy to wróci

Tylko za zgodą. Kod adapterów został w repozytorium na wypadek, gdyby któryś serwis zgodził się udostępnić nam dane na jasnych warunkach. Dopóki takiej zgody nie ma, nie pobieramy niczego — i mówimy o tym wprost, zamiast liczyć, że nikt nie zapyta.